Obudziłam się rano ukojona - tylko mi się śniło, że trzecia chemia nie dogadała się z moim nowotworem, który postanowił swój interes przerzucić również na kości. Ulga trwała kilka sekund. Czasami sny mogą się spełnić, a czasami są już spełnione.
Z szuflady odrywam małe fragmenty obudowy, tak dla picu - wyciągnięte z całości bywają zabawne, a może gorzko-słodkie jak nieautoryzowane wywiady z napotkanymi osobowościami?
środa, 18 stycznia 2012
***
Zasilana energią wiatrową szukam wzniesień, by rozchylić żagle. Moc atomów zmywa mnie w zapomniane krawędzie materii, czystego jeziora bagno. Przystaję na przestrzeń ożywioną dotykiem. Wśród trzcin i wodorostów wyszukiwać żyjątek, nie zważając, że słońce pali mi skórę.
bez zbędnych identyfikacji i porządkowania
Powiedział do niej: „kocham cię”. To podstępne i godne pożałowania chimeryczne pragnienie, zwykle utwierdza ją w przekonaniu, że czas odejść, choć czasem zdarza jej się założyć Dejaniry koszulę. Odeszła, nie otwierawszy Puszki Pandory. Wszy, wesz i wiesz? Nie przyjmuje wielkich pompatycznych słów, za którymi niechybnie czają się niemożliwe do spełnienia deklaracje, a za nimi kolejne rozczarowania, straty i katy. Mowa nienawiści okuta maską dyskursu szczęścia z pieprzem perlokucyjnych doznań z charakterkiem. Nadała jemu imię Panika. Fatum wypowiedzeń.
Subskrybuj:
Posty (Atom)