wtorek, 9 sierpnia 2011

niemoc? prze... - moc!

jeszcze zrzuca mnie  rower na plecy
1
2
3
puścił

dętka nie spełniła swojego zadania
zrzucam rower na plecy

w windzie nie ma światła
pragnienie zjechania przezwycięża te oczernienie
wciskam parter
1
2
3
4
5
składam ręce ruszyła

osiemnaste stop
winda w takim momencie nie ma alibi na swoją przedmiotowość

podskakuję wyciskając wszystkie soki z cebulek moich włosów
amortyzacja siłą woli zatykam uszy
pod ciężarem paznokci winda zsuwa się rytmicznie

parter
nie

temperatura daje mi znać że muszę być na siódmym
winda w takim momencie ma słabe alibi daje znać że nie jest kalkulatorem

widzicie „wyposażenie pilotowo-nawigacyjne”

naciskam minus siódme
3

2

1
drzwi się otworzyły

nos na mnie krwawi i szczeka

podnoszę go i przytulam

pomagając powstać plecom

słyszę jak kręgi wskakują na swoje miejsca

zawsze uspokojona tym chrząkaniem próbuję odetkać oczy

powieki są zbyt ciężkie

wierzę że niebo istnieje



miszmasza, 2008

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz