czwartek, 11 sierpnia 2011

nauczycielski sen


Śniło mi się, że jestem wędkarzem. Ślęczę nad przynętami w ciemnym lesie. Selektywnie wydobywam białe robaki, które łatwo dadzą się zabarwić. Na łące znajduję kilka rosówek, będę je przechowywał w świeżej trawie, z dala od innych robaków, żeby nie zginęły. W pudełku z robakami widzę ochotki, nie wiem jak tu się dostały te larwy. Trudno nie zauważyć czerwonych robaków - gnojaków, przed odbarwianiem są bardzo ruchliwe, bytują w rozkładających się kompostach i nawozach. Widzę pana Waldka, jest czystym wzrokiem, który przekazuje mi, że mam te robaki barwić już w trakcie hodowli, bo źniejsze barwienie nie będzie takie trwałe. Stanowczo odradza mi stosowanie barwników własnego wyrobu, ogólnodostępne są barwniki spożywcze, które mogę kupić w sklepach spożywczych i niektórych sklepach wędkarskich. Pan Waldek wyjmuje z kieszeni swojego garnituru cudem odbarwionego gnojaka i obrzydliwie przerzuca go sobie z ręki do ręki.- Przed barwieniem należy je wypłukać i odtłuścić, robaki, zanim trafią pierwszy raz do wody, muszą się wycierać w barwniku minimum 6 lat - mówi.
Przewróciłem się na lewy bok. Widzę siebie z koleżankami i kolegami na spotkaniu zarządu Ministerstwa Hodowli Bezkręgowej. W sennych myślach odkrywam naszą robaczaną solidarność, elastyczność i innowacyjność, czujność na wszystko, co tworzy kapitał zwierzęcy. Postulując dobrowolność i wszechstronność hodowli, nie obawiamy się wszechstronnej przeciętności robaczków.
Obudziłem się zmęczony tą ideą postępu, bałem się współodpowiedzialności. Przekręciłem się na drugi bok. Śniło mi się, że jestem wędkarką. Z koleżankami wędkarkami oglądamy posiedzenie zarządu MHB. Widzę panią minister, która mówi do siebie, mówi tak, że sama zaczyna sobie wierzyć w potrzebę przygotowania zmian ustawowych umożliwiających grupowanie puszek z robakami oraz konsolidację administracji hodowlanej. Pani minister zadaje pytanie ekspertom, czy lepsze są barwniki ze sklepu spożywczego, czy ze sklepu wędkarskiego. Podnosimy ręce do odpowiedzi, ale telewizor gaśnie, a obraz pani minister się rozmywa. Zakładam garnitur pana Waldemara, wstaję i oświadczam, że to robactwo trzeba wydeptać. Wypraszają mnie z sali. Słyszę głosy wędkarzy: - Wszystkie robaki mają równe szanse na hodowlę.
-Kiedyś było gorzej.
-Musimy wierzyć w sprawiedliwy świat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz